Krym 2012

Jak dojechać na Krym?

To moja trasa: http://www.travellerspoint.com/member_map.cfm#/map/14687

Jeśli rozważasz lub zdecydowałeś się na podróż na Krym, nie zwlekaj, tylko czym prędzej zajmij się transportem.  Bilety lotnicze najlepiej kupić do Odessy, a stamtąd pociągiem do stolicy Krymu – Symferopola.

Bilety kolejowe na Krym można zamawiać od 45 dni przed planowaną podróżą. Sporo jest informacji w Internecie na temat już wyprzedanych biletów i koczowania na dworcu, aż ktoś zwróci swój bilet. Warto się naprawdę pospieszyć, bo pociąg na trasie Odessa-Symferopol kursuje tylko raz na dobę.

Pociąg ten jedzie ok. 12h i kosztuje ok. 150 hr. w jedną stronę (stan czerwiec 2012). Na poniższych stronach można kupić bilety:

www.e-kvytok.com.ua – należy się zarejestrować

www.e-kvytok.org.ua/ukr/ – bardzo długo się ładuje, ale można sprawdzić połączenia bez rejestracji

Co dalej?

Bilet kolejowy  zakupiony przez Internet należy wymienić na dworcu startowym (w naszym przypadku Odessa) za okazaniem paszportu. Pani z kamienną miną coś wstukuje, sprawdza, w końcu uśmiecha się serdecznie. Ach ten wschodni chłodno-serdeczny typ!

BAKCZYSARAJ

Monastryr Uspienskij w Bakczysaraju

Monastryr Uspienskij w Bakczysaraju

Bakczysaraj to 30- tysięczne miasteczko, lecz z uwagi na brak dróg asfaltowych i jakby pochowanych domów, wcale na takie nie wygląda. Miasto dzieli się na staryj i nowyj gorod, czyli stare i nowe miasto. Sklepik na sklepiku, a w nich wspaniałe wyroby mączne i te już w polskich sklepach coraz rzadziej spotykane ciastka kupowane na wagę. W jednym z takich sklepów najwyraźniej przeszkadzamy: zastanawiając się nad bułoćką, stoimy akurat w przejściu i pani nie ukrywając zdenerwowania mówi: „Diewocki, my zdies towar prinimajem!” Posłusznie wychodzimy. Najwyraźniej zasada „klienta nasz pan” tu nie obowiązuje. I dobrze. Wolę szczerość niż sztuczną uprzejmość.

Klimat turecko-tatarski jeszcze bardziej udziela nam się w jednej z przepięknych i klimatycznych restauracji. Siadamy po turecku na ławkach, zamawiam slynnego ciebureka (który podczas wyjazdu stanie się przekąską na miarę fast-fooda) i Maria sarmę, czyli niczym polskie gołąbki, tyle że w liściach winogron. Wyjątkowo można tu wypić piwo, ale normalnie w restauracjach tatarskich nie ma w karcie napojów alkoholowych.

WAŻNE: w Bakczysaraju bankomat znajduje się tylko na żd-wakzale (dworcu kolejowym).

Co zobaczyć w Bakczysaraju?

Pałac Chanów

Pałac Chanów

W Bakczysaraju stykają się 3 religie: prawosławie, isalm i judaizm.

Na końcu miasteczka znajduje się Pałac Chanów. I tutaj spotykamy kilku turystów, parę budek z pamiątkami. Naprzeciwko jest małe biuro informacji turystycznej. Super nam się trafiło, bo uzbierała się właśnie 20-osobowa grupa turystów i mogliśmy wziąć gida. To niewątpliwie niemała zaleta, ściany Pałacu nabierają wówczas smaku historii i legendy. I tak spośród opowiedzianych historyjek najbardziej zaintrygowała nas Fontanna Łez i kapki wody symbolizujące łzy chana. Fontannę tą docenili już jednak Puszkin i Mickwiecz przed nami.

W myślach przeniosłam się w czasy panowania chanów krymskich, by poczuć ten powiew tureckości. Niemcy mogą na co dzień czuć ten powiew, może już nie chanów, a na pewno nie krymskich, ale Turków. Szczęśliwcy. Ku naszemu zaskoczeniu, pani przewodnik postanawia skorzystać z okazji i po zakończeniu oprowadzanio-zwiedzania rozdaje menu do restauracji tatarskich i próbuje sprzedać tutejsze towary, np. balsamy, mydła, herbaty i magnesy. Ach, te wszechobecne magnesy.

O wejście do meczetu należy zapytać muezzina. Zakrywamy wszystkie nagie części ciała, robimy niewinne miny i  nieśmiało pytamy o możliwość wejścia. Możemy. Należy przyodziać ciemną sukmanę i chustę na głowę. Możemy robić zdjęcia. Jest cicho, na ziemi dywany. Szkoda, że nie możemy być przy modlitwie. Stały bywalec meczetów może się smiać, ale myślałam, że muzułmani modlą się na zimnym marmurze. Podobno nawołanie do meczetu odbywa się 4x dziennie i jest puszczane z magnetofonu.

Mijamy piękne domy w skale. Wspomniałam już, że Bakczysaraj przypomina dużą wieś? Ale to tylko w czwartym dniu, w kolejnych dniach mierzy się miasta inną miarą. Ukraińską. Mijamy (przypuszczam) Bakczysarajki i Bakczysarajów zachęcających do kupienia swoich wyrobów i towarów „Wybirajcie, kupujcie”. Naszym oczom ukazuje się przecudowny Monastyr Uspienskij, jeden z zabytków kultury UNESCO. Wnętrze też zachwyca. Przed wejściem w kartonie leżą chusty i kawały materiału na wypadek, gdyby jakiejś turystce zapomniało się, że w minijubkie nie wchodzimy do cerkwi.

Idąc jeszcze dalej w górę, dochodzimy do Czufut-Kale, które tak naprawdę wymawia się jak Ciufut–Kale. Jest to skalne miasto z VIII w. wydrążone w skale. Z jednego ze zbocza można zobaczyć wyjątkowy masyw Ciufut-Kale i robiącą wrażenie dolinkę. Można tu zobaczyć mauzoleum, zielone jaszczurki i kilka nietoperzy.

BALAKLAWA

Balaklawa to malowniczo położone miasteczko, gdzie Morze Czarne wręcz wdziera się do centrum. Widok z góry zapiera dech w piersiach.

Zatoka w Balaklawie

Zatoka w Balaklawie

FOROS

Foros to przepiękna miejscowość położona u podnóża Gór Krymskich, gdzie na wzgórzu znajduje się piękna cerkiew i jeszcze 200m w górę słynne Bajdarskie Wrota, w których zwykła stawać caryca i podziwiać wybrzeże Morza Czarnego.

Foros - Cerkiew przy Bajdarskich Wrotach

Foros – Cerkiew przy Bajdarskich Wrotach

PRZYLĄDEK FIOLENT

Co tu dużo mowić – najpiękniejsze miejsce, jakie dotąd widziałam.

Przed nami polna droga, przysadzisty pastuszek pasie kózki, wina w plastikowych butelkach zrobione przez mieszkańców stoją wystawione na sprzedaż. Po kilku krokach myślę, że to bajka, że śnię! Oczom własnym nie wierzę! Przylądek Fiolent to chyba najbardziej romantyczne miejsce, które do tej pory widziałam. Wiedział to już Puszkin i wiedzą to wszyscy, którzy szukają tu ciszy i spokoju. Turystów jest niewielu, plaża kamienista, wygląda na to, że niewielu wie o tym cudzie natury lub wielu wręcz go nie docenia. To świetna alternatywa do zatłoczonych krymskich plaż. Niesamowita barwa wody w otoczeniu tajemniczych gór i zachodzące na nie chmury po prostu zmuszają do zrobienia tysiąca zdjęć. Szkoda, że fotografie nawet w ułamku procenta nie oddadzą tego, co widzą moje oczy. Po schódkach schodzimy w dół, mijamy monastyr (przepiękny jak wszyskie inne). Plaża na samym dole jest kamienista. Zmęczone delektujemy się widokiem i godzinami wpatryjemy się w czarujący krajobraz. Postanawiamy wrócić tu następnego dnia. Za górami, za lasami skrywa się niesamowity widok. Już tutaj mogę stwierdzić, że na Krymie mnóstwo jest cudownych miejsc, o których rzadko który Europejczyk wie. Pozostaje pytanie: jest to naprawdę minus czy szczęśliwi ci, którzy mogą te miejsca odkryć?

Jak dojechać?

By dotrzeć do Przylądka Fiolent należy wrócić do słynnego piatego kilometra i stamtąd autobusem nr 3, następnie wysiąść na przystanku „Monastyr”. Przystanki oczywiście nie są oznakowane, więc pytanie się na każdym kroku tutejszych jest na wagę złota. To tutejsi są najlepszymi przewodnikami i mają zawsze najbardziej aktualne informacje. Zarówno w marszrutkach, jak i autobusach należy krzyknąć, kiedy chce się wysiąść.

Fiolent

Fiolent

ALUPKA

Alupka to najpiękniejsze i najciekawsze miasto na Krymie. Wszystko kręci się wokół Pałacu Woroncowa, który okalają nieziemskie ogrody z ponad 200 gatunkami roślin z całego świata. To tędy przechadzali się goście Stalina. Oznakowanie dróg w tych ogromnych ogrodach jest jednak znikome i nie bez przyczyny ogrody te podzielone są one na Mały i Duży Chaos. Alupka leży także u podnóża Góry Aj-Petri.

AJ-PETRI

Pałac Woroncowa w Alupce

Pałac Woroncowa w Alupce

Kanatnaja droga, czyli kolejka na górę czynna jest od 10-18, warto przyjść jednak sporo wcześniej, bo chętnych jest niemało. Drogę na górę (3km) przemierza w 20 min. i wagonik pomieści ok. 30 pasażerów. Na Aj-Petri można wjechać praktycznie każdym innym środkiem transportu. Na górze toczy się jakby drugie życie: sprzedaje się od przepysznych dań tatarskich, ukraińskich, ormiańskich (że o słodyczach nie wspomnę!) po wyroby ze skóry. Można również pojeździć konno. Wejście na samą góre kosztuje dodatkowe 20 hr i jest na szczęście oznakowane. Rozciąga się stąd niesamowity widok na Ałupkę, Jałtę i wybrzeże Morza Czarnego.

Dodatkowo na Aj-Petri znajdują się 3 jaskinie: geofizicieskkaja, triochglaska i jałtańska. Można wybrać, co chce się zobaczyć: śnieg, stalagmity czy inne cuda natury. My wchodzimy do tej pierwszej, gdzie przewodnik Sergej służy radą co do wędrówek górskich i opowiada co nieco o specyfice Gór Krymskich. Zasłużyłyśmy na zobaczenie jeszcze jednej atrakcji, która nie jest pokazywana innym zwiedzającym, mianowicie meduza. Również on stanowczo odradza nam samotne wędrówki. Można co najwyżej wybrać się na taką wędrówkę z klubem jałtańskim, który często wyrusza w góry.

Drugie życie na Aj-Petri

Drugie życie na Aj-Petri

GASPRA

Gaspra i Jaskółcze Gniazdo i chyba najbardziej rozpoznawalny neogotycki zameczek na skale. Na mieście, a raczej na ryneczku w Alupce znów spotykamy Tanję. Radzi nam, by wybrać się do Gaspry stateczkiem, który jeździ co 2 godziny. Wystarczy zejść w dół, do morza. I rzeczywiście, w ogóle nieoznakowana pseudo-przystań, malutka jakby przed chwilą wydrukowana karteczka A5 z planem odjazdów i cenami. Oczywiście tylko po rosyjsku. Koszt przejazdu Alupka-Gaspra to 50hr. A widoki są nieziemskie. Laurowe morze, cudowny widok na Aj-Petri i przy odrobinie szczęścia – delfiny!

Jaskółcze Gniazdo

Jaskółcze Gniazdo

LIWADIA

MASSANDRA

ALUSZTA

Aluszta to niezbyt interesujące miasto, jednak świetny punkt wypadowy na Demerdży i Czatyr-Dah.
My decydujemy się wejść na tę pierwszą (proszę pamiętać, że Demerdży to ona, a więc Pani Demerdży), bo tę trasę Zina i Misza, u których nocowałyśmy, określili jako łatwiejszą i lepiej oznaczoną. I rzeczywiście. Szlaki są bardzo dobrze oznaczone.

Jak dojechać na szlak na Demerdży?

Z Aluszty należy dojechać marszrutką nr 22 do miejscowości Лучистое, wysiąść jeszcze przed końcową stacją i zapytać ludzi lub kierowcę autobusu, gdzie dokładnie należy wysiąść, bo przystanek w żadnym stopniu nie wskazuje na to, że miałby zaraz za nim prowadzić jakiś szlak. Na Demerdży idzie się (można też wjechać konno) przez Dolinę Przywidzeń i faktycznie ma się jakieś minimalne wrażenie, jak gdyby było się obserwowanym

Dolina Przywidzeń

Dolina Przywidzeń

Droga do Dolin Przywidzeń

Droga do Dolin Przywidzeń

Twierdza w Sudaku

Twierdza w Sudaku

Ścieżka Golicyna

Ścieżka Golicyna

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: